View Łukasz Herman's LinkedIn profileView my profile

statystyki www stat.pl

poniedziałek, 01 listopada 2010

Które lepsze? Początkowo planowałem wykorzystać XML WebServices, bo już wcześniej miałem z nimi kontakt. Największą zaletą jest udostępnienie wszystkich danych w czytelnym formacie XML, który interpretować możemy w zasadzie dowolną technologią.

XML pomaga nam również utworzyć kilka różnych wersji aplikacji działających w różnych środowiskach, a opierających się na tych samych danych.

Niestety wadą jest szybkość. Generowanie kodu XML dla każdej, nawet najmniejszej odpowiedzi pociąga za sobą tworzenie wszystkich znaczników, które później trzeba przesłać przez sieć. Wyda się że nie jest tego dużo, ale może się uzbierać. Ponadto gdy pisałem projekt w Adobe FLEX z wykorzystaniem XML WebServices, działało to przerażająco wolno (chociaż łatwo było to oprogramować).

ASP.NET Web Services, albo raczej AJAX WebServices, bo w tym kierunku będę dążył, umożliwiają przesyłanie samych obiektów (więc narzut na przepustowość łącza dużo mniejszy) i od razu mogę działać na danych wyjściowych.

Ponadto przesyłanie plików jest prostsze. W XML WebServices aby przesłać plik, najpierw musiałem przekonwertować go do postaci base64. A później w drugą stronę żeby z tego pliku korzystać. Niestety funkcje dostępne w System.Convert mają ograniczenia, tak że konwersja z base64 dla dużych plików generowała błąd związany z brakiem pamięci. We FLEXie miałem ręcznie napisany algorytm i w ten sposób to działało, teraz nie chce mi się tego pisać na nowo.

Stanęło więc na ASP.NET (AJAX) WebServices.

sobota, 30 października 2010

Dosięgło mnie nieuchronnie przewidywane, ale niechciane zadanie. Muszę napisać pracę dyplomową. Niby nic szczególnego, gdyby nie fakt, że musi być w niej aplikacja, a ja nie lubię programować.

Myślę że fajnie będzie podzielić się paroma pomysłami i problemami na jakie natrafię. Temat jest, najprościej mówiąc, trywialny, wręcz prostacki. Co do tego nie mam złudzeń. Szczególnie że został on skrócony w tak zdradziecki sposób, by można było pod niego podciągnąć niemal wszystko.

Piszę aplikację. Internetową. W ASP.NET w którym nic nigdy wcześniej nie pisałem, co miało by więcej niż 100 linijek kodu ;) I to jest moja pierwsza prawdziwa aplikacja, która zostanie zaimplementowana i wykorzystywana praktycznie. (Nie liczę czegoś w c#, co napisałem w liceum żeby zademonstrować na matematyce)

Plan jest prosty. Jest sklep. Zwykły sklep. A może nie taki zwykły, ale jeden z tych które wykorzystują program magazynowo-finansowy WF-MAG. Taki co działa w DOSie i nikogo nie interesuje dopóki działa tak jak powinien.

Ale taki sklepik, raczej głównie mały przedsiębiorca (jak to się formalnie mówi), zapragnął sobie strony internetowej, na której może pochwalić się tym co chce sprzedać. Ha, w internecie jest pełno gotowych rozwiązań, co nie? Mnóstwo sklepów internetowych, nawet takich które pobierają dane z WF-MAGa. Ale ja robię coś innego! Taki właściciel firmy, zwykle ma nikłe pojęcie o informatyce i komputerach. On tylko wie jak coś nabić na kasę i wklepać nowy towar do bazy. On nie chce sklepu internetowego, bo będzie musiał nauczyć się obsługiwać pocztę elektroniczną, przyjmować zamówienia, realizować je...

Mnóstwo pracy. A właściciel chce mieć tylko prost stronkę, do której od czasu do czasu, będzie doglądał. Więc wymyśliłem sobie aplikację, która będzie wyciągała dane z bazy WF-MAGa, i utworzy prostą stronę z informacjami o firmie i jej ofertą. Banał!

WF-MAG -> ASP.NET <-> Web Services <-> MSSQL

Tak wygląda w dużym uproszczeniu cała architektura.

PS. Żeby nie było to potrafię programować w wielu językach i technologiach i nie uważam się za zupełnego amatora (mimo że nie mam na koncie nastu komercyjnych programów).

poniedziałek, 01 września 2008

Po co? Na przykład że zapchać dysk. A zapychać go można by sprawdzić jak jakaś aplikacja sobie poradzi z taką sytuacją, lub zrobić głupi kawał koledze :)

Pierwszą rzeczą jaką przyszła mi na myśl był program debug.exe dostępny w standardowo w Windowsie. Trochę (bardzo) archaiczne narzędzie, ale ma również taką funkcjonalność. Pierwsze od czego rozpocząłem to dojść w jaki sposób utworzyć pojedynczy pusty plik (bez żadnych informacji) i udało się. Z paroma zastrzeżeniami.

zaczynamy od uruchomienia debuga z parametrem wskazującym na plik na którym będziemy operowali. Ja mam zamiar tworzyć nowy plik, więc sobie mogę wymyślić dowolną nazwę i wklepać w cmd "debug bigfile.dat". I od razu komunikat błędu że podany plik nie istnieje. Ale w tej chwili mnie to nie interesuje, ponieważ zaraz go sobie stworzę.

Dokumentacja do debuga jaką udało mi się znaleźć jest bardzo skąpa i zdecydowanie niewystarczająca. Ale czego można oczekiwać od takiego narzędzia. to co udało mi się znaleźć w internecie, to informacja że najważniejsze dla mnie będą komendy rcx i rbx. Określają one rozmiar plików. Weźmy dla przykładu, że chcemy mieć plik o rozmiarze 10MB (czyli 10485760B). zamieniamy wartość wyrażoną w bajtach na postać szesnastkową (hex) i otrzymujemy A00000. Uzupełniamy z przodu zerami do uzyskania wartości składającej sie z 8 znaków. Pierwsze 4 będą określały wartość dla argumentu RBX, końcowe 4 dla RCX.

W oknie debuga wpisujemy więc: RBX i podajemy mu wartość 00A0, a następnie RCX i analogicznie 0000. Po zadeklarowaniu potrzebnych danych zapisujemy plik komendą "W" i wychodzimy poprzez "Q". W ten sposób jesteśmy w stanie utworzyć plik o z góry założonej wielkości. W naszym wypadku dokładnie 10 MB.

No to następnym krokiem byłoby utworzenie czegoś większego, ale...

Dobry obserwator zauważy, że rozmiar pliku w systemie szesnastkowych podawaliśmy przez ciąg 8 znaków, a to jest ogromne ograniczenie już dla większych plików. Ponadto debug bardzo często powiadamia o braku miejsca na dysku gdy chcemy utworzyć większy plik, chociaż to miejsce na dysku jest (stawiałbym na to że ma problem z dyskiem który jest pofragmentowany).

Dlatego napisałem sobie krótki skrypcik tworzący więcej małych plików. Nie będę go opisywał, ale go tutaj po prostu wkleję.

Pliki.bat:

@echo off
setLocal EnableDelayedExpansion
set /p X=Ile plikow chcesz utworzyc?
:loop
set /a N+=1
if !N! gtr !X! goto :eof
debug file!N!.dat < komendy.dat
echo !N!
goto :loop

komendy.dat:

rcx
0000
rbx
2000
W
Q

Takim skryptem tworzę określoną ilość GB plików po 512 MB każdy. Z moich testów wyszło, że z taki rozmiar jest największy, gwarantując zarazem pewność utworzenia pliku.

Odpalam więc swój skrypcik, wpisuję większą wartość i... można iść na kawę. Debug mieli dyskiem tworząc te pliki, strasznie długo...

A przecież można dużo szybciej, wystarczy skorzystać z narzędzia fsutil.

fsutil file createnew 10485760

I w ten sposób utworzymy plik wielkości 10MB. A nic nie stoi na przeszkodzie by utworzyć dużo większy plik i to wszystko w mgnieniu oka.

wtorek, 22 lipca 2008

Steven Bink stworzył bardzo ciekawy serwis zbierający najróżniejsze informacje dotyczące przede wszystkim Hyper-V.

Świetnym pomysłem jest zbieranie materiałów video i podcastów dotyczących tej technologii w jednym miejscu. Ja na pewno z tego skorzystam :)

Znajdziemy tam również dział pobierania, ciągle powiększającą się bazę newsów/postów związanych głównie z Hyper-V oraz forum dyskusyjne. Miejsce warte odwiedzania.

HyperVoria

czwartek, 17 kwietnia 2008

Niedawno pojawiła się kolejna wersja świetnego programu z Sysinternals - Process Monitor 1.31 . Parę ciekawych zmian zaszło którymi warto się zaintersować (import/export filtrów, tworzenie logów, itd).

Ponadto zawsze coś praktycznego z wykorzystaniem narzędzi Sysinternals możemy przeczytać na blogu Marka Russinovicha.

niedziela, 06 kwietnia 2008

Dzisiaj rzuciła mi się w oczy jedna rzecz w nieśmiertelnym Windows XP. Często pracuję na systemach w różnych wersjach językowych i chyba zaczynam być przewrażliwiony na tym punkcie. 

To właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że mam całkowicie profesjonalny Windows :-)

Oto  Windows Profesjonalny:

Windows Profesjonalny

sobota, 15 marca 2008

Ostatnio zastanawiałem się jak by tu sobie umilić instalację systemu. W zasadzie mam ghosta zrobionego i na nim wszystkie najważniejsze rzeczy zainstalowane, ale co gdyby chciał u kogoś zainstalować dokładnie taki sam pakiet? Obraz ghosta nie jest przenaszalny, a ręczna instalacji wszystkiego i zastanawianie się o czymś nie zapomniałem nie ma dużego sensu.

Jednym z ciekawszych rozwiązań jest nawet wbudowane w proces instalacji systemu z płyty cd. Możemy skorzystać z pliku cmdlines.txt i skonfigurować instalator by instalował najnowszą wersję klienta usług terminalowych, WMP, czy kilka przydatnych paczek aktualizacji.

Use Cmdlines.txt to Deploy Updated Windows XP

niedziela, 09 marca 2008

Aż dziwne, że wcześniej nie pisałem na blogu o projekcie Singularity (tylko raz wspomniałem o nim). A chyba warto coś o nim wiedzieć.

W 2003 roku pojawiła się myśl całkowitego przeprojektowania systemu operacyjnego. Wszystkie popularne dzisiaj systemy mają swoje korzenie jeszcze z lat 60 ubiegłego wieku. Jednak realia diametralnie się zmieniły od tego czasu.

Dlatego powstał projekt Singularity - pomysł stworzenia nowego systemu, od podstaw, w nowoczesnym zarządzanym języku programowania. Singularity nie miał nigdy być zastępstwem Windowsa. Jest to tylko, a może aż, projekt sprawdzający od strony praktycznej zastosowanie nowych technologii. Odpowiada na pytanie czy można zrobić coś innowacyjnego, stosując ogólnie dostępne narzędzia. Singularity został napisany w C#, a jego największymi zaletą może być właśnie fakt, że został napisany w kodzie zarządzanym.

Singularity OS operating system schema MS

A samym projekcie możemy więcej przeczytać pod adresem http://research.microsoft.com/os/singularity/

Pierwsze informacje o Singularity pojawiły się ok 1,5 roku temu i było nawet o tym głośno, więc pewnie wiele osób zaciekawi dlaczego piszę o tym dopiero teraz? Nie, nie dlatego, że mi się nudzi.

4 marca Microsoft udostępnił cały kod źródłowy Singularity, wraz z paczką narzędzi deweloperskich publicznie. Jest on dostępny za darmo do użytku akademickiego, niekomercyjnego na CodePlex'ie.

Być może kogoś to zainteresuje, bo projekt od początku wydawał się bardzo ciekawy.

Singularity RDK - http://www.codeplex.com/singularity

sobota, 08 marca 2008

After a while 

After a while you learn the subtle difference
Between holding a hand and chaining a soul,

And you learn that love doesn't mean leaning
And company doesn't mean security,

And you begin to learn that kisses aren't contracts
And presents aren't promises

And you begin to accept your defeats
With your head up and your eyes open,

With the grace of a woman,
Not the grief of a child

And you learn to build all your roads on today,
Because tomorrow's ground is too uncertain for plans
and futures have a way of falling down in mid-flight.

After awhile you learn that even sunshine
Burns if you get too much

So you plant your own garden and decorate your own soul,
In stead of waiting for someone to bring you flowers

And you learn that you really can endure...
That you really are strong
And you really do have worth,
and you learn and learn...
With every good bye you learn...

Veronica A. Shoffstall

 

Jakby ktoś chciał to znalazłem takie tłumaczenie na język polski:

 

Kiedyś 

Kiedyś nauczysz się dostrzegać subtelną różnicę
Między trzymaniem się za ręce a połączeniem dusz,

I dowiesz się, że miłość to nie tylko pożądanie,
A przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa.

I zaczniesz zdawać sobie sprawę, że pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie,
A prezenty nie są obietnicami,

A potem zaczniesz akceptować swoje porażki
I znosić je z podniesioną głową, otwartymi oczami

I wdziękiem osoby dorosłej,
A nie z żalem i gniewem dziecka,

I nauczysz się kroczyć drogami własnej codzienności,
Ponieważ jutro jest zbyt niepewne by coś na nim budować.

Po pewnym czasie przekonasz się, że nawet rozkoszne ciepło słońca parzy skórę,
Gdy zbyt długo go zażywasz.

Zasadź więc własny ogród i przystrój swą duszę,
zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty.

I przekonaj się, że naprawdę potrafisz wiele znieść...
Że naprawdę jesteś silna,
I że masz swoją wartość.

Veronica A. Shoffstall 

wtorek, 04 marca 2008

Przeglądając dzisiaj mój profil użytkownika w systemie, zauważyłem w nim katalog .VirtualBox. Wcześniej instalowałem kilka systemów w tym programie, jednak po przesiadce na Hyper-V usunąłem obrazy maszyn w nim utworzonych. Jednak okazało się, że zapomniałem o snapshotach, które sobie po cichu siedziały w tym katalogu, zajmując dosyć sporo miejsca na dysku. A ja się dziwię dlaczego ten profil taki ogromny.

Maszyny wirtualne instaluję zawsze w jednym, specjalnie do tego celu utworzonym folderze. Jednak nie przyszło mi na myśl by szukać gdzie zostały zapisane snapshoty, a już na pewno nie wpadłbym, że mogły zostać zapisane w folderze w głównym katalogu profilu, gdzie raczej nikt bez powodu nie zagląda. 2GB to jest jednak trochę sporo miejsca, szczególnie na dysku laptopowym.

Snapshoty są to zrzuty stanu systemu operacyjnego maszyny wirtualnej (VM), dzięki którym szybko możemy przywrócić stan systemu do dowolnego, wcześniej utworzonego snapshota. Ale bynajmniej nie jest to metoda backupu, co tylko użyteczna funkcjonalność, bez której trudno by było sobie teraz wyobrazić pracę z maszyną wirtualną.

Dlatego coraz bardziej zaczyna podobać mi się Hyper-V. Wszystkie snapshoty w nim utworzone są zapisywane domyślnie w tym samym folderze co wirtualny dysk twardy (VHD). Jednak kwestia snapshotów jest moim zdaniem nieco lepiej rozwiązana niż w innych produktach.

W konsoli zarządzania Hyper-V nie mamy wiele zaawansowanych zagadnień związanych ze snapshotami. Możemy je tworzyć, usuwać, przywracać. W zasadzie tyle samo co w innych produktach umożliwiąjacych wirtualizację systemu operacyjnego, Ciekawsze jednak staje się to, co dzieje się poza naszymi oczami. W folderze w którym mamy obrazy VHD maszyn wirtualnych znajdują się dwa katalogi. Jeden z konfiguracją naszych VM, drugi ze snapshotami. Wreszcie wszystko w jednym miejscu, bez szukania po systemie z pytaniem gdzie to teraz może być.

Tworzenie snapshota maszyny wirtualnej

Jeżeli przyjrzymy się takiemu snpshotowi, powinniśmy zacząć kojarzyć rozszerzenie - avhd. Dysk VM to plik vhd. Zbieżność nieprzypadkowa. Jest to automatycznie generowany dysk różnicowy na podstawie pliku vhd (lub poprzedniego snapshota). Zawiera on zmiany jakie zostały wykonane na wirtualce. Jeżeli jednak dużo operujemy na danych, oraz zdecydowaliśmy się na wykorzystywanie snapshotów, prędzej czy później okaże się, że strasznie szybko zaczyna ubywać miejsca na dysku. W takich sytuacjach pierwsze co przychodzi na myśl to usunięcie zbędnych plików na maszynie wirtualnej. Jednak w praktyce, poza tym, że pliki te już nie będą widoczne w systemie, będą dostępne na którymś ze wcześniejszych snapshotów lub dysku. Tak więc miejsca wcale nie ubędzie. Niestety w takim wypadku jedyne co możemy wykonać to rezygnacja ze snapshotów.

W czasie gdy komputer nie będzie używany, usunięte snapshoty (pliki avhd) powinny zostać zmergowane z dyskiem maszyny (plikiem VHD). Jednak w wersji beta, która aktualnie jest dostępna, możemy natrafić na bug z tym związany. Snapshoty zostaną, miejsca będzie ciągle ubywało, a my będziemy bezradni, chyba że...

Skorzystamy z metody niewspieranej, nie dającej pewności powodzenia, ale dającej dużo satysfakcji jeżeli się uda. Istnieje sposób by wykonać operację połączenia obrazu snapshota z plikiem VHD ręcznie. Jak już wcześniej napisałem, plik AVHD niewiele różni się od VHD. A w zasadzie to rózni się tylko rozszerzeniem :) Jest to ten sam folder dysku. A co za tym dalej idzie, jeżeli byśmy chcieli wyciągnąć jakiś plik z poprzedniego snapshota, to będziemy mogli to zrobić nawet bez instalacji dodatkowego oprogramowania. Taki dysk można podłączyć (podmontować) w systemie z rolą Hyper-V w trybie tylko do odczytu.

Drzewo katalogów VM, Hyper-V, VHD, XML

Wracając jednak to połączenia kilku dysków, bo tak możemy się teraz odnosić do plików avhd i vhd, musimy odnaleźć plik konfiguracyjny naszej maszyny wirtualnej. Oczywiście jest on zapisany tam, gdzie znajduje się plik vhd, a dokładniej w folderze Virtual Machines. W tym pliku XML odszukujemy informacji o nazwie i ścieżce do aktualnie wykorzystywanego dysku.

<controller0>
      <drive0>
        <pathname type="string">C:\Virtual\Snapshots\C70454AD-AC6B-4F94-A4F4-9B14215AF8E7\Win2k3_786AE6D8-F6A2-4E77-903A-C3A109F615C8.avhd</pathname>
        <type type="string">VHD</type>
      </drive0>
    </controller0>

Po czym wystarczy zmienić rozszerzenie z avhd na vhd. Po czym możemy przystąpić do łączenia go z poprzednim snapshotem. To, który plik odpowiada któremu snapshotowim, możemy dowiedzieć się z kolejności ich zapisywania. Oczywiście wszystko jest zapisane w pliku XML.

<snapshots>
      <list>
        <node0>
          <guid type="string">5816765C-4508-4432-92CF-5A3F313A35CA</guid>
        </node0>
        <node1>
          <guid type="string">6CEB9C5C-A369-40FD-A8B7-390A140D4804</guid>
        </node1>
        <node2>
          <guid type="string">AB8E840F-2F8E-4920-8C88-CB2E9CFB8449</guid>
        </node2>
        <size type="integer">3</size>
      </list>
    </snapshots>

Wszystkie snapshoty są w jednym katalogu, więc bez problemu powinniśmy je zidentyfikować. Oczywiście warto by było po całej operacji nieco zmodyfikować ten plik konfiguracyjny, aby wszystko zgadzało się rzeczywistością.

poniedziałek, 03 marca 2008

Nie, nie napiszę jak uruchomić Aero (a da się), ale coś, co bardziej może zainteresować administratorów od strony technicznej Windows Server 2008. Czyli co jeszcze zmienić by było trochę/dużo szybciej.

A w zasadzie tylko link to pliku:

Performance Tuning Guidelines for Windows Server 2008

A tam już przeczytać możemy o:

  • Performance Tuning for Server Hardware
  • Performance Tuning for Networking Subsystem
  • Performance Tuning for Storage Subsystem
  • Performance Tuning for Web Servers
  • Performance Tuning for File Servers
  • Performance Tuning for Active Directory Servers
  • Performance Tuning for Terminal Server
  • Performance Tuning for Terminal Server Gateway
  • Performance Tuning for File Server Workload (NetBench)
  • Performance Tuning for Network Workload (NTttcp)
  • Performance Tuning for Terminal Server Knowledge Worker Workload
  • Performance Tuning for SAP Sales and Distribution Two-Tier Workload
Miłego czytania i zabawy z win2k8.
niedziela, 02 marca 2008

Prędzej czy później zdarzy się, że jedna z maszyn będzie bardziej obciążona, przez co szybkość działania systemu hosta będzie odczuwalnie mniejsza. Jednak gdy popatrzymy do Task managera, okaże się, że obciążenie procesora jest stosunkowo małe, tymczasem nic nie możemy zrobić na systemie. Dlaczego?

Przyzwyczailiśmy się pewnie do tego, że aby sprawdzić obciążenie procesora uruchamialiśmy Task managera. Jeżeli mamy zamiar korzystać z Hyper-V, najlepsza pora by zmienić to przyzwyczajenie.

Task manager pokazuje użycie procesora przez system. Jeżeli do tej pory korzystaliśmy np. z VPC lub Virtual Servera, nie było żadnych problemów. Jednak jeżeli zaczynamy korzystać z hypervisora, nie dostaniemy wyniku dla całego komputera, lecz tylko dla danej kopii uruchomionego systemu.

Hypervisor jest to dodatkowa warstwa pomiędzy systemami operacyjnymi a sprzętem (tłumaczy wszystkie polecenia, itp.). Żadna maszyna wirtualna nie działa na systemie z zainstalowaną rolą Hyper-V, ale na hypervisorze, który jest uruchamiany i konfigurowany przez wyżej wymienioną rolę.

Jeżeli więc chcemy poznać rzeczywiste użycie procesora, musimy odwołać się bezpośrednio do hypervisora. Możemy to zrobić na przykład poprzez perfmona (Performance Monitor) dodając odpowiednie liczniki z gałęzi Virtualization. Na przykład %Guest Run Time i/lub %Hypervisor Run Time. W ten sposób możemy sprawdzić jakie obciążenie generują systemy operacyjne, oraz jakie obciążenie generuje sam hypervisor, obsługujący te maszyny.

W praktyce okazuje się, że warto instalować Integration Services by trochę odciążyć hypervisora. Niestety dopóki nie jest dostępny ten pakiet dla linuksów, nie zalecałbym ich instalacji pod Hyper-V dlatego że...

Instalując Windows Server 2003 lub dowolną dystrybucję linuksa, pierwszy problem na jaki natrafimy to brak karty sieciowej. A system serwerowy bez karty sieciowej jest z reguły mało użyteczny. O ile dla Win2k3 możemy zainstalować Integration Services, uzyskując dzięki temu naszą kartę sieciową, to dla linuksów ten pakiet nie jest jeszcze dostępny publicznie. Z tego względu chcąc korzystać z sieci pod systemami innymi niż Windows, przed instalacją musimy dodać maszynie wirtualnej nowe urządzenie - Legancy Networ Adapter.

Dzięki temu nowemu urządzeniu maszyna wirtualna będzie w stanie nawiązać kontakt z siecią. Niestety pociąga to za sobą inny bardzo kluczowy element - wydajność. W obecnej wersji beta Hyper-V, nie jest to wydajne rozwiązanie, ponieważ duża ilość pakietów znacząco obciąża procesor komputera. A jeżeli hypervisor zacznie obciążać procesor, mniej zostanie go dla maszyn wirtualnych, przez co w najgorszym przypadku pogorszy się znacząco wydajność całego środowiska.

Tak więc dopóki nie wyjdzie Integration Services dla linuksa, nie polecam instalacji.

Co do monitorowania systemu za pomocą perfmona, to możemy sobie rozwinąć długą listę liczników, na której powinniśmy znaleźć to co chcemy monitorować. I pora zapomnieć o Task managerze ;)

środa, 27 lutego 2008

Dzisiaj oficjalna premiera Windows Server 2008, SQL Server 2008 i Visual Studio 2008. Czyli szumnie zapowiadana akcja Heroes Happen Here. A przy okazji komiks :)

Heroes Happen Here {Comic Series}

i jeszcze tu trochę więcej (Silverlight wymagany)

Eh, no i musiałem tego Silverlighta zainstalować, a tak sie przed tym broniłem. Żeby przynajmniej pod Operą mi to działało... 

Czy to wszystko będzie szybkie? 

W chwili obecnej zaczynają pojawiać się różne informacje dotyczące nowych produktów. Na początek (Microsoftowe) porównanie szybkości aplikacji na win2k8. Wchodzić na własne ryzyko. 

Windows Server 2008 Interop and Performance Benchmark

Apropo wydajności to ledwo co wspominałem o filmiku na youtubie pokazującym szybkość PHP na nowym IISie. Mogę chyba zdradzić, że niedługo będzie można przeczytać o tym szczyptę więcej po polsku, jak również jak taki test przeprowadzić w swoim środowisku (w najprostszej wersji).

Dzisiejsza premiera to nie tylko Windows Server, ale również SQL Server 2008. Nie jest on co prawda żadną rewolucją, a w zasadzie nie będzie, bo pomimo dzisiejszej premiery, RTM wyjdzie dopiero w 3 kwartale tego roku, to przeprowadzone zostały już pewne benchmarki. Więcej na SQL Server 2008: Benchmarks

Jeżeli ktoś na bieżąco śledził różne informacje związane z premierą, można było zobaczyć sesję keynote prosto z miasta aniołów, gdzie odbywa się oficjalna premiera. Udało mi się dostać na jakieś ostatnie 40 minut.

Ciekawie nawet przygotowane, trochę poglądowych informacji o VSTS 2k8 i BI (na resztę pewnie się spóźniłem), Ballmer mówiący, że PHP będzie od dzisiaj instalowane głównie na Windowsach, itd :)

Dzisiaj również zostały udostępnione wersje ewaluacyjne/trial Windows Server, Visual Studio, oraz SQL Server (CTP). Wszystko dostępne z jednego miejsca - http://www.microsoft.com/heroeshappenhere/learn-more/downloads/default.mspx

A w zasadzie prawie wszystko. Wprawne oko może zwrócić uwagę, że brakuje tutaj Windows Server 2008 with Hyper-V. A jeszcze wczoraj dostępna była taka edycja (chociaż RC1). Ciekawe czy pojawi się wersja RTM z Hyper-V. Tymczasem każdy kto chce pobrać wersję RC1 Windows Server 2008 with Hyper-V, może to zrobić pod adresem http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?FamilyId=8F22F69E-D1AF-49F0-8236-2B742B354919&displaylang=en

niedziela, 24 lutego 2008

Bardzo fajny filmik wisi sobie na youtube, dotyczący możliwości przyspieszenia działania PHP na nowym IISie. 

http://youtube.com/watch?v=ZOfPo4gD2K4

Czyli jak przyspieszyć PHP 10 razy! 

sobota, 23 lutego 2008

Bardzo ciekawą rzecz znalazłem w Windows Server 2008. Miałem resztki starego systemu w katalogu Windows.old (jeżeli wcześniej był na dysku system, to przy instalacji wszystko jest przenoszone do tego katalogu). Więc chcąc je usunąć zaznaczam katalog, shift del, i oczywiście potwierdzam, że chcę to wywalić, po czym widzę coś takiego:

Usuwanie danych 

Spokojnie, jeszcze tylko 44908 dni do końca. To jest ok. 120 lat :)

Ciekawe czy ktoś będzie jeszcze pamiętał o takim systemie. Tak dla formalności to ten czas sobie skakał tak, czasem pokazywał chwilę w minutach, itp.

A pliki usunęły się w normalnym tempie i już ich nie ma. Ale licznik może odstraszyć. A może jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni, a system naprawdę jest taki powolny? :-)

 

Hyper-V jest to, a w zasadzie dopiero będzie, jedna z ról Windows Server 2008. Wcześniej znany był również pod nazwą kodową Viridian. Wyjdzie szacunkowo ok. pół roku po oficjalnej premierze win2k8. Jednak już dziś dostępna jest wersja beta, działająca na zadowalającym poziomie.

Hyper-V jest to rola serwera umożliwiająca budowę środowiska wirtualnego. I to nie tak jak do tej pory, gdzie korzystaliśmy z Virtual Servera lub VMware Servera, które działają jako usługi w systemie, ale nieco głębiej współpracując z systemem. Hyper-V umożliwia instalację różnych systemów, nie tylko Microsoftu. Na razie oficjalnie wspierane są m. in. Win2k8, Win2k3 sp2, oraz... SUSE Enterprise Linux :)

Tylko póki co jest jeden drobny issue związany z instalacją. Hyper-V po instalacji działa tylko wtedy, jeżeli zainstalowaliśmy system z amerykańskimi ustawieniami. W przeciwnym wypadku nie uruchomi się jedna z usług. A jeżeli już mamy zainstalowany system np. z polskimi ustawieniami, to pozostaje... reinstalacja systemu. Ale podobno ma to zostać naprawione przed wersją finalną.

Ponadto Hyper-V dostępny będzie tylko dla platformy 64-bitowej. Oczywiście będzie możliwość instalacji w Windows Server Core.

piątek, 08 lutego 2008

W czwartek 7. lutego odbyło się spotkanie inauguracyjne Śląskiej Regionalnej Grupy Microsoft. Zainteresowanie było spore i można jak najbardziej zaliczyć je do udanych.

Umiejscowienie spotkania w Katowicach było raczej dobre; wraz z Google Maps udało mi się trafić tylko z jedną pomyłką przy zjeździe z autostrady, ale prawie w ogóle nie znam Katowic ;) więc nie było tak źle. Wyjeżdżając też nie udało mi się od razu dobrze skręcić, ale do domu dojechałem :)

Nie obyło się też bez konkursów. Pomijają rzępolenie na tych Xboxach, czego już nie mogłem słuchać i przez co jedna przerwa trwała ponad godzinę, dużo osób dostało coś więcej niż tylko długopis przy rejestracji, o którym chodzą historie na bashu :)

Microsoft wyczytał w moich myślach (o których sam wcześniej nie wiedziałem), że lubię obcisłe koszulki i dostałem S-kę...

Oczywiście to wszystko należy czytać z przymrużeniem oka ;)

Same prezentacje były ciekawie poprowadzone. Całe szczęście nie zdarzyło się coś takiego jak ostatnio na ITAD we Wrocławiu, gdzie jeden z prowadzących po prostu czytał prezentację z komentarzy w PowerPoincie. Wszystko było powiedziane w pełni profesjonalnie i na takie prezentacje bardzo chętnie się chodzi.

Każdy uczestnik otrzymał przy rejestracji płytę DVD (zwykłą TDK, bez zbędnej marketingowej paplaniny jak to zazwyczaj bywa), na której znaleźć można (z ciekawszych pozycji):

  • Informacje o grupie
  • Visual Studio 2008 Training Kit (zawierający prezentacje, hands-on laby i dema - łącznie ok. 230MB na dysku)
  • Szkolenie "Wirtualizacja" w Windows Server 2008 (we flashu, bardzo fajne)
  • SQL Server 2008 CTP5 (za ok. 2,3 tygodnie ma być CTP6, ale też można się pobawić jeszcze)
  • Webcasty o SQL Serverze (ale to są nagrania livemeeting, więc raczej kiepska jakość dźwięku i obrazu)
  • Różne prezentacje dokumenty o VS, Win2k8 i SQL Serverze

Start zorganizowany świetnie, co prawda było kilka drobnych niedogodności typu kolor czcionki (tło) prezentacji, czy brak chociażby automatu z wodą, to całe spotkanie należy zaliczyć do jak najbardziej udanych i mam nadzieję następnie wcale nie będą gorsze.

Śląska Regionalna Grupa Microsoft

wtorek, 29 stycznia 2008

Jak pisze Mariusz na swoim blogu, Microsoft wraz z ośrodkiem szkoleniowym ABC Data oferują bardzo ciekawą cenowo promocję na egzaminy Microsoftu.

Już za 130 zł może podejść do egzaminu osoba będąca studentem lub pracownikiem uczelni. Co więcej promocję można łączyć z second shotem :)

Więcej informacji - Certyfikacje dla rynku akademickiego 

czwartek, 24 stycznia 2008

Kalendarz na komputerze to świetna sprawa, szczególnie gdy można go sobie szybko i bezproblemowo synchronizować z urządzeniem przenośnym. Dlatego też zacząłem korzystać z kalendarza wbudowanego w Office Outlook 2k7, którego sobie synchronizuję na bieżąco z symbianem. W ten sposób zarówno na telefonie, jak i na laptopie zawsze mam aktualny plan zajęć/wydarzeń/spotkań.

Korzystam również z terminów cyklicznych. Fajna sprawa, bo nie ma potrzeby wklepywania powtarzających się elementów każdy z osobna. Tylko co zrobić gdy chcemy zmienić częstotliwość powtarzania, lub zakończyć cykl?

Z tego co wygooglałem, należy wejść w termin i wybrać z menu akcja pozycję cykl. Tylko pytanie gdzie coś takiego jest w Outlooku 2k7? Nie udało mi się znaleźć, a usuwanie pozycji i tworzenie nowych z oczekiwanymi zmianami jest bezsensowne.

Na szczęści istnieją jeszcze różnorakie skróty klawiaturowe. I tym sposobem gdy otworzymy termin cykliczny wystarczy kombinacja Ctrl + G. Działa :)

Termin cykliczny w Office Outlook 2007

Ale skoro działa skrót, to powinno się dać otworzyć to okno również w inny sposób...

12:12, hermanluk , Office
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 stycznia 2008

Nie mogłem przejść obojętnie obok wpisu na blogu Mariusza na temat studiowania informatyki, oraz wpisu do którego się odwołuje. Co ciekawe muszę stwierdzić, że mam bardzo podobne odczucia. Informatyka to strata czasu!

Bardzo odważne stwierdzenie, ale myślę, że jestem w stanie je obronić. Oczywiście należy uściślić, że mowa o studiach informatycznych, a nie o samej informatyce.

Tak się (nie)szczęśliwie składa, że studiuję informatykę na Politechnice Wrocławskiej, więc mam pewne spojrzenie na ten temat.

Bardzo podoba mi się spostrzeżenie, że w liceum nie warto się uczyć. Ja to kiedyś rozszerzyłem, bo już w gimnazjum stwierdziłem, że szkoła jest od tego by się uczyć, a nie dom. I jak widać doszedłem dalej niż nie jeden który zakuwał.

Taki dziwny jestem, że w zasadzie nic się nie ucząc w domu, tylko uważając na lekcjach w szkole, nie miałem problemów z ocenami i spokojnie na czwórkach jechałem. No a z infy to bez gadania na koniec liceum dostałem 6 jako jedyny w szkole. Maturę też napisałem. Z infy rzecz jasna tylko dla własnej satysfakcji, bo niegdzie to nie jest potrzebne i patrząc na wyniki matur z lat poprzednich, oraz porównując wyniki z innymi, jakoś dziwnie dobrze mi poszło. Nie chce myśleć co by było gdybym się zaczął porządnie uczyć...

W tej chwili nie ograniczam sie do studiowania informatyki, ale chodzę sobie również zaocznie do drugiej szkoły gdzie za 1,5 roku zdobędę zawód... górnika. Tak, chodzę do szkoły górniczej, mieszkam w mieście górniczym i nie wybieram sie do Irlandii na emigrację. I musze stwierdzić, że ten kierunek górniczy, mimo że wydaje się dziwny w połączeniu z informatyką dał mi dużo więcej praktycznej wiedzy.

Można by się zastanowić skąd ta różnica.

Na studiach zmuszają do nauki, a później ludzie nic z tego nie wynoszą. W drugiej szkole chodzę bo chcę, nie ma zakuwania, a bardziej luźna pogadanka i to się pamięta. Nie ma w zasadzie niepotrzebnej teorii, a tylko to co się przydaje w praktyce, to co muszę wiedzieć by dobrze pracować. Już chociażby informacja o tym jakie są typy umów, terminy wypowiedzeń, choroba zawodowa czy wypadek przy pracy. Czy ktoś kończący studia zdobył na uczelni takie informacje? Mogę domniemywać, że nie. Oczywiście każdy może sobie to znaleźć w internecie, ale...

Kiedyś planowałem studia informatyczne, bo to taki fajny kierunek i można dużo zarabiać. Przed samą maturą stwierdziłem, że to bez sensu, ale co gorsza nie znalazłem nic co by mogło mnie zainteresować.

Nic w zasadzie poza nanoinżynierią, która w Polsce była tylko na trzech uczelniach (w takim zakresie tematu jaki by mi odpowiadał), z czego tylko Politechnika Wrocławska była w moim zasięgu (nie chcę studiować na drugim krańcu Polski, Wrocław to dla mnie wystarczająco daleko). Tylko że wydział na który się wybierałem nie otwierał tego kierunku, został on przeniesiony na wydział chemiczny. A ja i chemia to nie jest dobre połączenie i jedyne czego się nauczyłem na chemii, to to że metanol rozcieńcza się etanolem :)

Tak więc została mi tylko informatyka, do filozofii nie byłem za bardzo przekonany, a poza tym nie miałem matury z historii... ;)

Taki dziwny jestem, że wybrałem studia nie dość, że daleko (gdzie nikt znajomy w zasadzie nie szedł), to jeszcze na jakimś dziwnym wydziale - Podstawowych Problemów Techniki. Huh, czy to górnictwo naprawdę jest tak daleko odbiegające od tematu?

Dzisiaj na egzaminie z Elektrotechniki, Elektroniki i Automatyki miałem pytanie jak bym wykorzystał informatykę w procesie produkcyjnym na kopalni. Praktyka. Czy na studiach ktokolwiek zapyta jak bym wykorzystał ten a ten algorytm by ludziom żyło się łatwiej? (Teraz to mi zaczyna podchodzić pod Imagin Cup, a nie studia).

Interesuję się informatyką, jestem w tym dobry, więc idę na studia informatyczne.
Błąd! Przecież tam uczą od podstaw, tam są ludzie, którzy nie potrafią zaprogramować nawet pralki i wszystko będzie od podstaw. Strata czasu.

Interesuję się informatyką, chcę poznać nowy algorytm, który wykorzystam w programie który napisałem dwa lata temu, dzięki czemu będzie on 200 razy szybszy.
Błąd! W internecie znajdziesz odpowiedź, nie musząc babrać się przez sterty nieprzydatnej teorii.

Interesuję się informatyką, jestem najlepszy, więc idę na studia by zaszpanować ile to już wiem, a wy nie!

Też tak bywa. Chyba nie ma nic gorszego niż za bardzo się wybijać. Zawsze znajdzie się ktoś kto przytnie skrzydła. Studia nie kształcą geniuszy, tylko szarych informatyków. Geniusze zdobywają wiedzę sami. Podobno Einstein miał 3 z fizyki w szkole średniej. Przecież na oceny nikt nie patrzy, liczy się wiedza i umiejętności, czasem również warto machnąć papierkiem.

Można by powiedzieć co ja takiego wiem o IT, skoro dopiero zaczynam studia? Interesuje się tym, lubię to. Co więcej pracowałem już w branży, a zrezygnowałem ze względu na studia. Teraz się zastanawiam czy dobrze zrobiłem...

Dziwny jestem, zawsze pcham się tam gdzie nie powinienem. Wszyscy byli przeciwko temu bym zajmował się informatyką, więc robiłem wszystko by być w tym dobry. Jak teraz patrzę na to czego dokonałem, zastanawiam się: na co mi te studia?!

No tak, trzeba mieć z czegoś tego magistra. A jak będzie inżynier to się jeszcze lepiej prezentuje na linkedin.com... Ale po co iść na łatwiznę i studiować bibliotekoznawstwo czy ekonomie na uczelni, na której osoba nie potrafiąca zdać matury jest jedną z najlepszych w grupie?

Wybrałem studia informatyczne na dobrej uczelnie, w dobrze prosperującym mieście, rzekłbym nawet najlepiej prosperującym w Polsce (Warszawa sux), nie po to by być papierowym informatykiem, ale by czegoś ode mnie wymagano, oraz, a może przede wszystkim, by poznać ludzi, z którymi w przyszłości pewnie będę współpracował.

Uf, co za elaborat. Tak rzadko tu pisze, a teraz raz a porządnie. Gratuluje każdemu kto dotarł aż tutaj.

wtorek, 11 grudnia 2007

Wiem, że dawno nic tutaj nie pisałem, ale obok tego nie mogłem przejść obojętnie, tym bardziej, że obiłem się trochę o MOSSa:

Niekontrolowane rozprzestrzenianie się Microsoft SharePoint

Naprawdę potężny wirus :) 

18:38, hermanluk , Office
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 października 2007

W czwaterk 27. września miejsce miała premiera ITCore. Na początek może bardziej blogowo opiszę samą imprezę :)

Microsoft postawił na efekt WOW organizując pokaz mody połączony z premiarą medialną portalu dla specjalistów IT skupionych wokół technologi Microsoftu

Impreza udana, chociaż wszyscy świętowali coś czego jeszcze nie ma :) Na 200 albo 300 zaproszonych osób znałem przynajmniej z widzenia maksymalnie 40, a były to osoby biorące udział w projekcie. Pozostali niewiadomo skąd się tam wzięli. Znaczy Microsoft pewnie wie kim ONI byli, ktoś kto interesuje się mediami pewnie też, ale chyba wszyscy zaangażowani w projekt czuli się tam anonimowo. Zostało tylko wspomniane, że projekt powstał dzięki pracy i zaparciu 24 osób, ale kto to był to chyba nigdy się nikt nie dowie. Od razu wyszły na scenę modelki (może ich było 24? :) Nie liczylem.

Sam występ Justyny Steczkowskiej również można zaliczyć do udanych. Co do bufetu to jak zwykle na imprezach MSa. Jadłem coś co wyglądało że mogło by być jadalne, ale co tam było to nie mam pojęcia. Raz mogliby jakieś normalne jedzenie zorganizować. Ale chyba takie rzeczy siejada w wyższych sferach ;-)

Niestety do końca nie wytrwałem, bo miałem nocny pociąg do Wrocławia i już po 22 się zmyłem.

A teraz druga część, czyli właściwie co to takiego ten ajtikore (ITCore). Premiara była więc wypadało pokazać coś użytkownikom. Niestety nie wszystko poszło po naszej myśli i w dniu premiery udało sięwypuścić publicznie tylko wersję "beta", która nie była nawet alfą ;) Każdy kto wszedł na ten portal w tamten czwartek i porówna z tym co jest dostępne dzisiaj bez trudu zobaczy, że prace wrą i cały czas pojawiają się nowe funkcjonalności. Ale tego co tak naprawdę się dzieje nikt spoza projektu nie wie.

Na wewnętrznej grupie projektowej zostały wyprodukowane setki, jeżeli nie tysiace wiadomości skupione na tym co zostało opublikowane na portalu, kiedy pojawią się nowe elementy i jak to wytłumaczyć użytkownikom. Naprawdę trudno opisąc jak nam (zespołowi ITCore) zależy na tym by jak najszybciej oddać w pełni sprawny produkt w spragnione ręce użytkowników portali WSS i CG.

Atmosfera była naprawdę gorąca, teraz powoli wszystko zaczyna się klarować. Portal działa, programiści wciąż programują kolejne elementy. Chyba najgorsza rzecz której się obawialiśmy nie sprawiła problemu. Serwis był dostępny podczas premiery wytrzymując obciążenie. Note bene MOSS może czase znacznie obciążyć maszynę.

Moim zamiarem nie jest opisywanie co się dzieje i co siębędzie działo. Chiałbym tyko wspomnieć że każdemu z nas zależy na sukcesie i wszelkie informacje dotyczące portalu ITCore znajdziemy na blogu redakcji działającego na ITCore.pl :) Nie podaję linka bo każdy ma google i może wpisac w przeglądarkę itcore.pl

poniedziałek, 17 września 2007
Microsoft znowu zdecydował się na promocję Second Shot, umożliwiającą na ponowne podejście do nie zdanego egzaminu certyfikacyjnego. Jak dobrze pamiętamy taka promocja była już wcześniej i cieszyła się ogromną popularnością.

Później nastąpił okres akcji Exam Insurance, która miała zastąpić poczciwego Second Shota, jednak już nie spełniła swojej roli w porównywalnym stopniu do wcześniejszej promocji. Na początku zapowiadało się dobrze, gdy na pytanie o SS jeden z pracowników MS odpowiedzialny za kontakty ze społecznością w Europie obiecał, że będzie atrakcyjna oferta. Ale czy była atrakcyjna na polskie warunki mogą świadczyć tylko statystyki.

Na szczęście Second Shot powrócił :)
wtorek, 28 sierpnia 2007

Ostateczna data wyjścia na światło dzienne jest już znana. Będzie dużo zmian, oczywiście na dobre.

Oto powstaje ITCore.pl - portal zrzeszający wszystkich polskich entuzjastów i specjalistów technologii Microsoftu.

Coming soon...

piątek, 27 lipca 2007

Kazdy korzysta z wiersza poleceń, częściej bądź rzadziej. Czasami są to tylko wklepane dwa polecenia, ale czase zdarza się, że musimy wklepac troche więcej. A jak wklepujemy trochę więcej poleceń, to z kolei zdarza się, że niektóre z nich się powtarzają.

Wtedy by przejść do jużwcześniej wpisanego polecenia najcześciej korzystamy ze strzalek na klawiaturze. Równie dobrze skorzystać możemy z klawiszy F5 i F8. Ale jest jest jeszcze jedna troche wygodniejsza funkcja. Klawisz F7. Wyświetli sie lista z ponumerowanymi poleceniami jakie wprowadzaliśmy.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10