View Łukasz Herman's LinkedIn profileView my profile

statystyki www stat.pl

poniedziałek, 26 lutego 2007

Za sprawą Vermina oberwałem Blog-Tagiem. Cała zabawa polega na tym, że piszę 5 informacji o sobie o których mało kto wie, a następnie taguję 5 kolejnych bloggerów, którzy robią to samo. Biorąc pod uwagę skończoną ilość blogów, oraz szybkość rozrastanie się uczestników tego Virtual Coctail Party muszę się pospieszyć zanim braknie mi blogów które mogę zalinkować :)

A więc kolejno:

  1. Jestem członkiem Automobilklubu Śląskiego i zarazem od roku mam uprawnienia ratownika drogowego. Co ciekawe, do dzisiaj jeszcze nie odebrałem swojej legitymacji ratownika.
  2. Lubię jeździć na rowerze. Jak robię sobie jakąś wycieczkę rowerową, to nigdy nie zastanawiam się dokąd jechać - jadę przed siebie. Jeżdżę zazwyczaj bocznymi drogami, a zawracam jak kończy się asfalt :)
  3. Nigdy nie korzystałem w domu z internetu łącząc się przez modem. Moje pierwsze łącze internetowe to było WiFi, z którego korzystam do dzisiaj.
  4. Kiedyś spaliła mi się myszka - zwykły a4tech kulkowy :) Kabel był dziwnie wciśnięty do środka myszki i musiało się jakieś zwarcie zrobić. Zanim się zorientowałem co jest nie tak (kursor dziwnie skakał), poszedł dymek i myszka zmarła. Kabel był gorący.
  5. Jestem po części tynkarzem/murarzem :) Już wybudowałem kilka małych budynków (gospodarczych i oczywiście nie sam), oraz otynkowałem kilka pomieszczeń w piwnicy. Już wiem co będę robił jak wyjadę do Irlandii :P

A do zabawy zapraszam:

  • Piotra Romańskiego 
  • Nataniela Zielińskiego 
  • Piotra Skoczylasa 
  • Tomka Onyszko 

Niestety nie mam pomysłu na 5. osobę. Ktoś chętny? :)

piątek, 16 lutego 2007

W 1855 roku Anglik Robert Yeates opatentował otwieracz do puszek. Co to ma wspólnego z tematyką tego bloga?

Jakiś czas temu (Windows Server "Longhorn" - prawdziwe oblicze) pisałem o wersji Beta 2 Windows Serverd "Longhorn". W treści tej notki dodałem również link do strony, na której każdy zainteresowany mógł zamówić najnowszą wersję tego systemu (i nie tylko).

Dzisiaj przyszła do mnie upragniona paczka, ale to nie Longhorn był dla mnie najważniejszy, ale to, co znalazło się wraz z nim w... puszce :) Tak, przyszły 3 płytki zapakowane w puszce. Pierwsza myśl: gdzie jest otwieracz :-) Na szczęście odbyło się bez udziału "zaawansowanej" techniki XiX wieku i puszka dała się otworzyć bez problemów.

W puszce znajdują się 3 płyty, odpowiednio z:

  • Windows Server Code Name "Longhorn” Beta 2 (wersja 32-bitowa)
  • Internet Information Server 7.0 Resource Kit
  • dokumenty techniczne poświęcone Windows Server Code Name "Longhorn” Beta 2

Do Longhorna miałem dostęp już dużo wcześniej jako betatester, więc jedyny plus to taki, że nie muszę trzymać obrazu iso na dysku.

Druga płyta prezentuje się naprawdę ciekawie. Jest to zbiór (pokaźny!) artykułów, webcastów i plików video przedstawiających różne aspekty działania nowego IISa. Bardzo fajnie przygotowana prezentacja nowego produktu. Przy czym ważna informacja, na płytce są materiały dotyczące dwóch wersji IIS - 6.0 i 7.0!

niedziela, 04 lutego 2007

Procesory 64-biotwe są już niemal wszędzie. W każdym nowym komputerze spotkamy się z informacją o większej wydajności poprzez zastosowanie 64-bitówego procesora. Teraz dochodzi do tego jeszcze wielordzeniowość, ale nie o niej chcę pisać.

Przypuśćmy, że wszyscy są użytkownikami Windowsów ;)

Ile osób wykorzystuje cechę nowych procesorów? Ile osób zainstalowało chociażby system operacyjny x64? Windows XP w takiej wersji jest juz dłuższy czas. Teraz wyszła Vista, więc 64 bity wchodzą już niemal wszędzie (wszystkie edycji Visty są w wersjach 32- i 64-bitowych). Ale ile osób ma w dodatku oprogramowanie korzystające z nowych możliwości?

Byłbym skłonny powiedzieć, że nie ma ani jednego użytkownika Windowsa, który wykorzystuje 64-bity. Co więcej, bardzo mało jest oprogramowania i sterowników wspierających pracę na 64 bity! Gdyby nie WOW64 w systemie, gdyby nie wsparcie instrukcji 32-bitowych przez procesory 64-bitowe, nikt by nawet nie myślał o procesorach 64-bitowych.

WOW w cale nie oznacza World of Warcraft, jest to skrót od "Windows on Windows", czyli możliwości uruchamiania aplikacji 32-biotywch w środowisku 64-bitowym.

W nieco lepszym położeniu są dystrybucje linuksowe, które już od bardzo dawna oferują jądra wspierające 64 bity. Przy czym i tu nie jest świetnie.

Czy kiedyś się to zmieni? Kiedy masowo zaczną powstawać sterowniki pod nową architekturę? Kiedy producenci oprogramowania stwierdzą, że muszą tworzyć wersje również na systemy 64-bitowe?

Od ponad roku mam procesor 64-bitowy. Instalowałem już wiele systemów wspierających 64 bity i żaden nie może poszczycić się poprawnym działaniem, obsługą zainstalowanych urządzeń i oprogramowaniem pod nową architekturę. Większość korzysta z okaleczonych emulacji wersji 32-bitowych lub brak jest wsparcia producentów oprogramowania i sprzętu w postaci udostępnienia wersji 64-bitowych swoich produktów.

sobota, 03 lutego 2007

Windows Home Server to pomysł wypełnienia rynku użytkowników domowych produktem strasznie łatwym w obsłudze i opartym na sprawdzonym rozwiązaniu (jego podstawą jest Windows Server 2003 R2). I nie będzie to odpowiednik SBSa.

Jego funkcjonalność podzielić można na kilka elementów:

1. Prostota konfiguracji i zarządzania.

Według szacunków Microsoftu, na świecie istnieje ok. 40 mln sieci domowych składających się z co najmniej 2 komputerów. Jak wiadomo takie sieci często są zagrożone różnego rodzaju syfem, dlatego WHS ma na celu temu zaradzić. Wszystkie komunikaty zostaną uproszczone do minimum, by nawet osoba bez jakiejkolwiek wiedzy informatycznej poradziła sobie z jego obsługą. Użytkownik nie będzie narażony na nagłe zapytanie systemu, bez wyjaśnienia opcji jakie będzie miał do wyboru.

2. Bezpieczeństwo danych składowanych w sieci.

Przypadkowe skasowanie pliku lub działalność wirusa zdarzają się często w takich małych sieciach, gdzie mało kto ma pojęcie o bezpieczeństwie danych. W WHS zaimplementowano nowy rodzaj archiwizacji danych. Będzie on działał w ten sposób, że na wszystkich komputerach w sieci trzeba będzie najpierw zainstalować agenta backupu. Domowy serwer zarchiwizuje wtedy wszystkie dane na komputerach w sieci u siebie na "dysku". Ciekawym pomysłem jest archiwizacja tylko jednej kopii pliku, jeżeli znajduję się on na kilku komputerach.

3. Nie będzie dysku C :)

Podział dysków na literki (partycje) odchodzi już powoli do lamusa. W Viście zmiany są co prawda niewielkie, ale już w Windows Home Server bardzo zmienił się udział dysków w zarządzaniu ich przestrzenią. Będzie to coś na wzór udostępnionego udziału sieciowego, wszystkie dyski będą widziane jako jedna wspólna pula. W dodatku jeżeli będziemy mieli co najmniej dwa dyski, każdy plik zapisany będzie na obu. Coś a'la macierz RAID, tylko nie wymaga żadnej wiedzy i umiejętności użytkownika. Niestety przestrzeń dyskowa musi być spora, jeżeli mamy dużo danych do przechowywania.

4. Nie podłączymy myszki, klawiatury i monitora

To jest dosyć ciekawy punk i pewnie sporny. W przypadku seryjnie produkowanych komputerów Windows Home Server możemy spotkać się z brakiem możliwości podpięcia chociażby monitora. Cała konfiguracja ma się odbywać zdalnie. Jedyne co podłączymy, to kilka urządzeń USB (drukarka, skaner, aparat) i kabelek sieciowy.

Oznacza to, że domyślnie nie będzie to dobry wybór na router, chyba że go sobie sami poskładamy. Jeżeli będziemy chcieli korzystać z sieci bezprzewodowej, zmuszeni będziemy do postawienia przed nim dodatkowego routera takiej sieci...

Podsumowując ten produkt, trzeba przyznać że jest ciekawy, ale w żadnym wypadku nie przygotowany i nie pasujący do polskich realiów. Kto wyda tyle pieniędzy na skrzynkę, która nie może się dobrze sprawdzić chociażby na router?

Dużo taniej i wygodniej będzie zamówić z allegro skonfigurowany serwerek na linuksie, który przy drobnej dodatkowej konfiguracji będzie miał taką samą funkcjonalność, ale będzie 10 razy tańszy.