View Łukasz Herman's LinkedIn profileView my profile

statystyki www stat.pl

wtorek, 29 stycznia 2008

Jak pisze Mariusz na swoim blogu, Microsoft wraz z ośrodkiem szkoleniowym ABC Data oferują bardzo ciekawą cenowo promocję na egzaminy Microsoftu.

Już za 130 zł może podejść do egzaminu osoba będąca studentem lub pracownikiem uczelni. Co więcej promocję można łączyć z second shotem :)

Więcej informacji - Certyfikacje dla rynku akademickiego 

czwartek, 24 stycznia 2008

Kalendarz na komputerze to świetna sprawa, szczególnie gdy można go sobie szybko i bezproblemowo synchronizować z urządzeniem przenośnym. Dlatego też zacząłem korzystać z kalendarza wbudowanego w Office Outlook 2k7, którego sobie synchronizuję na bieżąco z symbianem. W ten sposób zarówno na telefonie, jak i na laptopie zawsze mam aktualny plan zajęć/wydarzeń/spotkań.

Korzystam również z terminów cyklicznych. Fajna sprawa, bo nie ma potrzeby wklepywania powtarzających się elementów każdy z osobna. Tylko co zrobić gdy chcemy zmienić częstotliwość powtarzania, lub zakończyć cykl?

Z tego co wygooglałem, należy wejść w termin i wybrać z menu akcja pozycję cykl. Tylko pytanie gdzie coś takiego jest w Outlooku 2k7? Nie udało mi się znaleźć, a usuwanie pozycji i tworzenie nowych z oczekiwanymi zmianami jest bezsensowne.

Na szczęści istnieją jeszcze różnorakie skróty klawiaturowe. I tym sposobem gdy otworzymy termin cykliczny wystarczy kombinacja Ctrl + G. Działa :)

Termin cykliczny w Office Outlook 2007

Ale skoro działa skrót, to powinno się dać otworzyć to okno również w inny sposób...

12:12, hermanluk , Office
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 stycznia 2008

Nie mogłem przejść obojętnie obok wpisu na blogu Mariusza na temat studiowania informatyki, oraz wpisu do którego się odwołuje. Co ciekawe muszę stwierdzić, że mam bardzo podobne odczucia. Informatyka to strata czasu!

Bardzo odważne stwierdzenie, ale myślę, że jestem w stanie je obronić. Oczywiście należy uściślić, że mowa o studiach informatycznych, a nie o samej informatyce.

Tak się (nie)szczęśliwie składa, że studiuję informatykę na Politechnice Wrocławskiej, więc mam pewne spojrzenie na ten temat.

Bardzo podoba mi się spostrzeżenie, że w liceum nie warto się uczyć. Ja to kiedyś rozszerzyłem, bo już w gimnazjum stwierdziłem, że szkoła jest od tego by się uczyć, a nie dom. I jak widać doszedłem dalej niż nie jeden który zakuwał.

Taki dziwny jestem, że w zasadzie nic się nie ucząc w domu, tylko uważając na lekcjach w szkole, nie miałem problemów z ocenami i spokojnie na czwórkach jechałem. No a z infy to bez gadania na koniec liceum dostałem 6 jako jedyny w szkole. Maturę też napisałem. Z infy rzecz jasna tylko dla własnej satysfakcji, bo niegdzie to nie jest potrzebne i patrząc na wyniki matur z lat poprzednich, oraz porównując wyniki z innymi, jakoś dziwnie dobrze mi poszło. Nie chce myśleć co by było gdybym się zaczął porządnie uczyć...

W tej chwili nie ograniczam sie do studiowania informatyki, ale chodzę sobie również zaocznie do drugiej szkoły gdzie za 1,5 roku zdobędę zawód... górnika. Tak, chodzę do szkoły górniczej, mieszkam w mieście górniczym i nie wybieram sie do Irlandii na emigrację. I musze stwierdzić, że ten kierunek górniczy, mimo że wydaje się dziwny w połączeniu z informatyką dał mi dużo więcej praktycznej wiedzy.

Można by się zastanowić skąd ta różnica.

Na studiach zmuszają do nauki, a później ludzie nic z tego nie wynoszą. W drugiej szkole chodzę bo chcę, nie ma zakuwania, a bardziej luźna pogadanka i to się pamięta. Nie ma w zasadzie niepotrzebnej teorii, a tylko to co się przydaje w praktyce, to co muszę wiedzieć by dobrze pracować. Już chociażby informacja o tym jakie są typy umów, terminy wypowiedzeń, choroba zawodowa czy wypadek przy pracy. Czy ktoś kończący studia zdobył na uczelni takie informacje? Mogę domniemywać, że nie. Oczywiście każdy może sobie to znaleźć w internecie, ale...

Kiedyś planowałem studia informatyczne, bo to taki fajny kierunek i można dużo zarabiać. Przed samą maturą stwierdziłem, że to bez sensu, ale co gorsza nie znalazłem nic co by mogło mnie zainteresować.

Nic w zasadzie poza nanoinżynierią, która w Polsce była tylko na trzech uczelniach (w takim zakresie tematu jaki by mi odpowiadał), z czego tylko Politechnika Wrocławska była w moim zasięgu (nie chcę studiować na drugim krańcu Polski, Wrocław to dla mnie wystarczająco daleko). Tylko że wydział na który się wybierałem nie otwierał tego kierunku, został on przeniesiony na wydział chemiczny. A ja i chemia to nie jest dobre połączenie i jedyne czego się nauczyłem na chemii, to to że metanol rozcieńcza się etanolem :)

Tak więc została mi tylko informatyka, do filozofii nie byłem za bardzo przekonany, a poza tym nie miałem matury z historii... ;)

Taki dziwny jestem, że wybrałem studia nie dość, że daleko (gdzie nikt znajomy w zasadzie nie szedł), to jeszcze na jakimś dziwnym wydziale - Podstawowych Problemów Techniki. Huh, czy to górnictwo naprawdę jest tak daleko odbiegające od tematu?

Dzisiaj na egzaminie z Elektrotechniki, Elektroniki i Automatyki miałem pytanie jak bym wykorzystał informatykę w procesie produkcyjnym na kopalni. Praktyka. Czy na studiach ktokolwiek zapyta jak bym wykorzystał ten a ten algorytm by ludziom żyło się łatwiej? (Teraz to mi zaczyna podchodzić pod Imagin Cup, a nie studia).

Interesuję się informatyką, jestem w tym dobry, więc idę na studia informatyczne.
Błąd! Przecież tam uczą od podstaw, tam są ludzie, którzy nie potrafią zaprogramować nawet pralki i wszystko będzie od podstaw. Strata czasu.

Interesuję się informatyką, chcę poznać nowy algorytm, który wykorzystam w programie który napisałem dwa lata temu, dzięki czemu będzie on 200 razy szybszy.
Błąd! W internecie znajdziesz odpowiedź, nie musząc babrać się przez sterty nieprzydatnej teorii.

Interesuję się informatyką, jestem najlepszy, więc idę na studia by zaszpanować ile to już wiem, a wy nie!

Też tak bywa. Chyba nie ma nic gorszego niż za bardzo się wybijać. Zawsze znajdzie się ktoś kto przytnie skrzydła. Studia nie kształcą geniuszy, tylko szarych informatyków. Geniusze zdobywają wiedzę sami. Podobno Einstein miał 3 z fizyki w szkole średniej. Przecież na oceny nikt nie patrzy, liczy się wiedza i umiejętności, czasem również warto machnąć papierkiem.

Można by powiedzieć co ja takiego wiem o IT, skoro dopiero zaczynam studia? Interesuje się tym, lubię to. Co więcej pracowałem już w branży, a zrezygnowałem ze względu na studia. Teraz się zastanawiam czy dobrze zrobiłem...

Dziwny jestem, zawsze pcham się tam gdzie nie powinienem. Wszyscy byli przeciwko temu bym zajmował się informatyką, więc robiłem wszystko by być w tym dobry. Jak teraz patrzę na to czego dokonałem, zastanawiam się: na co mi te studia?!

No tak, trzeba mieć z czegoś tego magistra. A jak będzie inżynier to się jeszcze lepiej prezentuje na linkedin.com... Ale po co iść na łatwiznę i studiować bibliotekoznawstwo czy ekonomie na uczelni, na której osoba nie potrafiąca zdać matury jest jedną z najlepszych w grupie?

Wybrałem studia informatyczne na dobrej uczelnie, w dobrze prosperującym mieście, rzekłbym nawet najlepiej prosperującym w Polsce (Warszawa sux), nie po to by być papierowym informatykiem, ale by czegoś ode mnie wymagano, oraz, a może przede wszystkim, by poznać ludzi, z którymi w przyszłości pewnie będę współpracował.

Uf, co za elaborat. Tak rzadko tu pisze, a teraz raz a porządnie. Gratuluje każdemu kto dotarł aż tutaj.