View Łukasz Herman's LinkedIn profileView my profile

statystyki www stat.pl

Blog > Komentarze do wpisu

Google Docs w praktyce

Jak już pisałem mam teraz trochę utrudniony dostęp do sieci, co wiąże się z tym, że dosyć często korzystam z różnych komputerów. Teraz dopiero widzę prawdziwe zalety gmaila, bo sprawdzanie maili na różnych komputerach wiąże się z tym, że później trudno znaleźć jakąś starszą wiadomość i pojawia się pytanie na którym komputerze mogłem do odebrać? Najgorsze w tym, że niekoniecznie musiał być to komputer, bo pocztę czasem sprawdzam również przez telefon...

Przyszła również kolej na to by edytować pewne dokumenty Worda w miarę na bieżąco, niezależnie od tego gdzie jestem. Oczywiście pierwsze co mi przyszło do głowy do Google Docs. Bądź co bądź, ale produkt wygląda bardzo zachęcająco, tym bardziej że niedawno został nieco ulepszony. Za tym narzędziem przemawia największy atut - mobilność. Nieważne na jakim komputerze będę edytował dokument, zawsze uzyskam dostęp do najnowszej wersji. A z tego co pobieżnie sprawdziłem można również logować wszelkie zmiany i dostać się do starszej wersji dokumentu. Co więcej, możemy sobie wysyłać mailem dokumenty na specjalny (indywidualny) adres mail, by pojawiły się one w naszym profilu Google Docs. Prawda że bardzo fajne?

Gorzej gdy przychodzi do praktycznego wykorzystania. Już na starcie dostałem błąd próbując przesłać dokument Worda. Okazuje się, że Google ogranicza możliwość wysyłania plików większych niż 500 kB, co w cale nie jest dużym plikiem jak na format doc.

Sama idea jest bardzo dobra i godna pochwały, niestety sama aplikacja działa wygodnie dla użytkownika tylko gdy chcemy tworzyć i edytować proste pliki. Jak już pojawia się jakaś tabelka, możemy zapomnieć o prostym jej uporządkowaniu i sformatowaniu (pomimo że są do tego jakieś narzędzia, ale ustępują one temu co oferują "stacjonarne" pakiety biurowe). Również obsługa obrazków nie spełnia moich oczekiwań. Po takim dokumencie oczekuję możliwości zobaczenia jak wygląda on na kartce A4, tymczasem Google Docs rozszerza pole edycji do szerokości przeglądarki. Wychodzi na to, że przy tworzeniu i edycji dokumentu nigdy nie mogę być pewny jak będzie on wyglądał w Wordzie.

Tak więc pomimo zalet Google Docs, trudno nazwać go jakimkolwiek zamiennikiem pakietu biurowego. Póki co przy mi się on tylko do podglądu dokumentów, ponieważ możliwości modyfikacji wymagają jeszcze udoskonalenia.

http://docs.google.com/

niedziela, 08 lipca 2007, hermanluk

Polecane wpisy

  • Edycja terminu cyklicznego w Outlooku

    Kalendarz na komputerze to świetna sprawa, szczególnie gdy można go sobie szybko i bezproblemowo synchronizować z urządzeniem przenośnym. Dlatego też zacząłem k

  • MOSS jest jak wirus

    Wiem, że dawno nic tutaj nie pisałem, ale obok tego nie mogłem przejść obojętnie, tym bardziej, że obiłem się trochę o MOSSa: Niekontrolowane rozprzestrzenianie

  • Google Docs & Spreadsheets konkurencją dla Office?

    Google udostępniło już wersję beta swojego nowego dziecka. Google Docs & Spreadsheets to edytor tekstu i arkusz kalkulacyjny są to najczęściej wykorzystywane p

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bb-girl
2007/08/28 12:51:39
Na początku byłam nieufna, ale potem polubiłam tę zabawkę. Do działań w biegu, w międzyczasie - jak znalazł.